A landscape of mosque and yurt – the Polish Tatars of Kruszyniany/ Krajobraz z jurtą i meczetem w tle – polscy Tatarzy z Krusznian

There is an exceptional little place just a few kilomteters from the Belarusian border in Eastern poland.   It is exceptional for the natural beauty of its forests, the warmth and hospitality of its people, but foremost, for its utterly unique historical situation.  Visitors are greeted by the most obvious markers of this uniqueness as soon as they pass through the village of Kruszyniany, hidden in the Knyszyńska Forest: the minarets and cresecent moons of a beautiful green Mosque.  For centuries, Polish Tatars have cultivated their history, culture and religion in this place, all the time influencing, and adapting to their multicultural surroundings.

Before the Second World War, there were a dozen mosques in the podlasie region.  Now, only two remain: the one we visited in Kruszyniany, and another in Bohoniki.  It is tempting to think of the Kruszyniany mosque as a relic of another time, but a vibrant Tatar cultural life remains, largely thanks to people like Dżenneta Bogdanowicz, who has dedicated much of her life to preserving Tatar history and acting as something of a public liaison on all issues Tatar.

The traditions and culture of Polish Tatars—their cuisine, history, and hospitality—are kept alive by the Bogdanowicz family in Kruszyniany at their agritourism venture, the “Tatarska Jurta” (The Tatar Yurt) , an impressive building that can accommodate dozens of guests overnight or just for dinner.  “It’s the end of the world (here in Kruszyniany), but now there are crowds of people,” Bogdanowicz proudly reported, as she shared with us books, pictures and movies documenting the recent history of Kruszyniany and the success of her work popularizing Tatar culture in Poland .  This contrasts with the situation some years ago, when young people were leaving and the small, historic village was slowly dying.  Promoting Tatar culture has asserted itself as a veritable phenomenon.  Today, Bogdanowicz is media savvy, having presented her story to the public at large in a variety of settings, and organized major festivals to celebrate Tatar culture.

Indeed, the multicultural lessons of the Podlasie region have broad application.  Dżemil, during our conversations, recounted an anecdote from his time speaking with tourists from Kosovo, a region in the throes of religious and ethnic war.  Those he spoke with were amazed that in Podlasie, Muslims, Orthodox and Catholics lived as peaceful neighbors.  Islam, he reminds us, translated, just means peace.

Fot. Pani Dżenneta (second from left) and her family.

“First and foremost, I am Polish,” Bogdanowicz insisted as we spoke about her identity as a Polish Tatar.  Her pride in her Polish heritage shines through most brightly as she discussed her ancestors’ participation in the defense of Polish independence.  Her Grandfather, Samuel Bajraszowski, was a hero of the Battle of Britain, a fact that surprised Prince Charles when he came to visit Kruszyniany. As fascinating as the history of this place is, what made our visit truly remarkable was the charisma of the people we met and the stories they shared with us.

Fot. From left to right: Dżemil Gembicki, Daniel Jezierski, Kamil Kolata.

Text: Daniel Jezierski

Translation into English: David Liebers

Na skraju Podlasia, ledwie kilkanaście kilometrów od granicy z Białorusią znajduje się miejsce niezwykłe, które przyciąga gościnnością swych mieszkańców, nieskażoną przyrodą i wreszcie nadzwyczajną przeszłością, bo właśnie tu, w Kruszynianach, skrył się w otoczeniu Puszczy Knyszyńskiej zabytkowy meczet. Świątynia wyznawców Allaha, będąca świadectwem obecności polskich Tatarów, którzy od wieków stanowią rdzennych mieszkańców tych ziem, jest miejscem unikatowym pod każdym względem. Kiedy po raz pierwszy dostrzegamy zarys świątyni, niczym nie przypominającej meczety znane z krajów kultury arabskiej, nasuwa się myśl o przystosowaniu miejscowej mniejszości do warunków lokalnych i wypracowanej przez wieki pokojowej koegzystencji wyznawców trzech wielkich religii świata: islamu, chrześcijaństwa i judaizmu na tym skrawku ziemi, co stanowi o fenomenie wielokulturowego Podlasia.

W przedwojennym krajobrazie kulturowym II Rzeczypospolitej kilkanaście meczetów, miejsc kultu religijnego Tatarów, stanowiło jego nieodłączny element na Podlasiu i dawnych Kresach Wschodnich. Dziś w granicach państwa polskiego ostały się jedynie dwa tego typu relikty przeszłości, obok wspomnianej w Kruszynianach, przetrwała jeszcze świątynia w niedalekich Bohonikach. Ale Kruszyniany współcześnie to nie tylko historyczne dziedzictwo, pamiątka z dawnych wieków, ale miejsce, które wciąż tętni życiem religijnym, a dzięki ludziom takim jak Dżenneta Bogdanowicz staje się celem zainteresowania gości z kraju i zza granicy, którzy przybywają do tej części Podlasia, by poznać bliżej tradycje i kulturę polskich Tatarów i posmakować specjałów kuchni tatarskiej, przygotowanych przez samą panią Dżennetę.

W Kruszynianach odwiedzamy ‘Tatarską Jurtę’, gospodarstwo agroturystyczne, które od blisko ośmiu lat prowadzone jest przez państwa Bogdanowiczów, polskich Tatarów z dziada pradziada. ‘To koniec świata, ale teraz są tłumy’, z dumą stwierdza pani Dżenneta i z refleksją wspomina o trudnych początkach swojej działalności, kiedy wioska już wymierała, młodzi ludzie wyjeżdżali do miast i trudno było tu o perspektywy. Pomysł na promocję kultury tatarskiej okazał się trafiony i dzisiaj do wsi ściągają przybysze z odległych krańców by poznać to osobliwe miejsce. Regionalne Centrum Kultury Tatarskiej ‘Asman’, cykliczny Festiwal Kultury i Tradycji Tatarów Polskich, ‘Orientalny weekend w Kruszynianach’, wystawa ‘Wielokulturowość Puszczy Knyszyńskiej’ czy ‘Sabantuj’ – święto kulturalne Tatarów odbywające się każdego roku w Kruszynianach, to tylko niektóre z inicjatyw podejmowanych przez niezwykle aktywną panią Bogdanowicz. Sama wspomina o niezapomnianym wrażeniu jakie wywołał na mieszkańcach i licznie przybyłych do Kruszynian gościach azan, czyli nawołanie do modlitwy, które po raz pierwszy rozległo się po okolicy z jednej z wieżyczek meczetu.

W marcu 2010 roku, podczas swojej wizyty w Polsce, Kruszyniany odwiedził brytyjski następca tronu, sam książę Karol, który był zauroczony tym unikatowym miejscem i… specjałami kuchni tatarskiej. Nic dziwnego, bowiem Jego Książęca Wysokość raczył się daniami z ‘Tatarskiej Jurty’ przygotowanymi przez panią Dżennetę, zwyciężczynię wielu regionalnych konkursów kulinarnych i promotorkę rodzimej kuchni. Warto wspomnieć, iż pani Bogdanowicz jako jedyna posiada certyfikat na pierekaczewnik – bajramową (świąteczną) potrawę, dawniej przygotowywaną tylko dwa razy do roku. Koniecznie trzeba też spróbować tutaj wybornych kołdunów, czyli pierogów gotowanych w rosole wołowym, przygotowanych w ‘Tatarskiej Jurcie’, bo jak mówi pani Dżenneta, ‘te prawdziwe są nasze, tatarskie’. Kulinarne zdolności pani Bogdanowicz odkrył również i promował Robert Makłowicz, który w Kruszynianach realizował swój popularny program telewizyjny o gotowaniu.

Odkąd niewielka wioska na Podlasiu stała się celem turystycznych wycieczek z kraju i ze świata, zaczęli w niej osiadać na stałe też i nowi mieszkańcy, a wśród nich Dżamil Gembicki, który od sześciu lat jest przewodnikiem po tutejszym meczecie. Z dumą opowiada nam historię świątyni, której początki sięgają końca XVIII wieku i położonym obok niej mizarze, czyli muzułmańskim cmentarzu, którego najstarszy nagrobek pochodzi z 1699 roku. Opowiada nam o ‘świadomych turystach’, którzy w większości nieprzypadkowo trafiają do meczetu położonego na Białostockim Szlaku Tatarskim, ale nieco zaskoczeni dowiadujemy się o organizowaniu wycieczek do muzułmańskiej świątyni przez katolickich księży dla swoich parafian, a także o wyznawcach islamu przyjeżdżających do Kruszynian z odległych krajów arabskich.

Dżamil opowiada nam anegdotę o wycieczce z Kosowa, ogarniętego konfliktem zbrojnym na tle religijnym i narodowym. Prawosławni mieszkańcy Kruszynian zwrócili uwagę swym serbskim pobratymcom w wierze z Kosowa by nie manifestowali pieśni religijnych w pobliżu meczetu w czasie ich wizyty w wiosce. Ci, zaskoczeni pokojową koegzystencją tutejszych wyznawców islamu i chrześcijaństwa, przyznali z żalem, iż w kraju skąd pochodzą jeszcze nie szybko zapanuje taka przyjaźń jak w tym skrawku Polski. ‘Przy porządkowaniu mizaru pomagali miejscowi katolicy i prawosławni’, przyznaje Dżamil i dodaje ‘między Polakami i Tatarami nigdy nie było tutaj konfliktów’, bo ‘islam w tłumaczeniu oznacza pokój’, wtóruje mu pani Dżenneta. I to właśnie stanowi o fenomenie wielokulturowego i wielowyznaniowego Podlasia, którego mieszkańcy potrafią żyć ze sobą w przyjaźni od wieków.

Polscy Tatarzy, szlachta sprowadzona na ówczesne pogranicze polsko – krzyżackie w połowie XIV wieku, stanowią doskonały przykład na asymilację z miejscową ludnością, i chociaż już dawno nie posługują się własnym językiem to religia muzułmańska stała się najważniejszym czynnikiem kształtującym ich poczucie tożsamości. Przystosowanie do warunków zewnętrznych i swoisty kompromis zdecydował o przetrwaniu polskich Tatarów, którzy wprawdzie nie obchodzą chrześcijańskich Świąt Bożego Narodzenia czy Święta Zmarłych, ale w tym okresie wolnym od pracy i nauki, podobnie jak katolicy w Polsce, spotykają się ze swoimi bliski, odwiedzają groby bliskich, na których nie stawiają zniczy, ale nie przeszkadza im, gdy ktoś go postawi na muzułmańskim nagrobku. W tatarskich domach, gdzie są dzieci często stroi się choinkę w grudniu, pod którą maluchy znajdują prezenty, ‘by dzieciom nie było przykro, że są inne od pozostałych’, przyznaje pani Dżenneta.

W Kruszynianach słyszymy często, iż Tatarzy uważają się właściwie za Polaków i są bardzo dumni ze swojego pochodzenia, bo ichprzodkowie zawsze walczyli o niepodległość Rzeczypospolitej. Tak jak dziadek pani Bogdanowicz, Samuel Bajraszowski, bohater z czasów II wojny światowej, oficer zasłużony w powietrznej bitwie o Anglię, o czym zdumiony dowiedział się książę Karol w czasie swej wizyty w ‘Tatarskiej Jurcie’. Warto wspomnieć w tym miejscu, iż ułani, żołnierze lekkiej jazdy, tak charakterystycznej przecież dla kawalerii polskiej, wywodzą się z tradycji tatarskiej, w której ‘ułan’ oznaczał młodzieńca, junaka. Alewkład polskich Tatarów w rozwój i budowę Rzeczypospolitej jest znacznie większy, stanowiąc o jej wielowiekowej różnorodności i bogactwie, o czym dziś chce przypominać pani Dżenneta oraz inni działacze na rzecz promowania kultury i tradycji tatarskiej. Kruszyniany są dziś doskonałym przykładem dla jednoczącej się Europy, godnym naśladowania jeśli chodzi o pokojowe przenikanie się tak różnorodnych kultur i religii, a dzięki takim osobom zaangażowanym w promowanie wiedzy o rodzimej tradycji jak pani Dżenneta Bogdanowicz, proces integracji i budowania wzajemnego poszanowania oraz tolerancji nabiera prawdziwych kształtów.

About voicesfrompoland

Just a student interested in Polish ethnic minority groups.
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s