Oh, Poland! My country! – Meeting with the Lithuanians from Puńsk/ Polsko! Ojczyzno moja! – Spotkanie z Litwinami z Puńska

So it has happened, that in spite of historical misunderstandings and conflicts, mutually unintelligible languages, and the vagaries of history, the fates of Poland and Lithuania remain tightly intertwined. In no place is this better observed than in Puńsk (Punskas, in Lithuanian), a border town in the Suwalki region of Poland, known for its cold temperatures. Here, descendents of Slavs and Balts live side by side, making demarcation between these two countries, difficult to place.  In Puńsk, the words of Mickiewicz come into true focus, and the coexistence and interaction of these two great nations of Central Europe are embodied in one town

Fot. The House of Lithuanian Culture in Puńsk/ Dom Kultury Litewskiej w Puńsku.

As for Puńsk itself, it is hard to say whether it is more Lithuanian or Polish, but it lies within Polish borders.  It’s an idyllic setting; a pristine and rural landscape, with green forests and fresh air that give it a special charm, particularly when combined with the hospitality of its people.  On the streets, in the shops and and schools, Lithuanian can be heard everywhere. Although formally a Polish town, Puńsk operates in Lithuanian.  Residents needing to visit a city will drive to Kaunus or Vilnius before Bialystok.   The mayor of Punsk, Witold Liszkowski admits that despite this Lithuanian orientation, school children are taken on field trips to Polish destinations, too, so that they can “know their country.” Liszkowski adds that although “linguistically and culturally we are in Lithuania, politically we are in Poland…My homeland is Poland.”  The Lithuanian minority in the Suwalki region in the extreme Northeast of Poland is part of a longstanding multicultural tapestry in the Podlasie which for centuries has included Poles, Russians, Tatars, Germans, and (formerly) Jews.

How do Lithuanians living in Poland feel?  They are “99 percent” satisfied explains Liszkowski, “though sometimes we feel a bit like the hostages of politicians in Poland and Lithuania.”  In Puńsk, as in other places in the Suwalki region, place names of towns and villages are in both Polish and Lithuanian, which evokes some jealousy on the other side of the border, where Polish residents of Lithuania have not been granted this privilege.  Similarly, the Polish government allows Lithuanian renderings of names and surnames on official documents, while Poles in Vilnius cannot do the same.  For example, the Polish “Adam Mickiewicz” is “Adomas Mickevicius” in Lithuanian.

Indeed, the issue of Lithuanian and Polish place names on signs in the Suwalki region, has been leveraged by different politicians in different ways in order to get votes.  Residents of Punsk have, in the past, dealt with acts of vandalism on these signs, leading some ethnic Lithuanians, in an attempt to preserve the peace, to suggest taking down the Lithuanian place names, a backward step for tolerance and minority rights.

Fot. Devastated plates and the monument in Puńsk/ Uszkodzone tablice i pomnik w Puńsku.

Combating xenophobia in the Podlasie region must start with advertising the examples of good relations between minority groups, and between minority groups and Poles, in this region.   Such a project is already underway, with the help of the Podlasie regional government.  Suwalki is a region with many examples of this kind of harmony, because it has such a long, rich history of multiculturalism.  As for Puńsk, it has become the de facto capital of Lithuanian life in Poland, and has a vast array of cultural events, festivals and shows open and friendly towards Lithuanian, Polish and other guests.

Among the interesting initiatives in the Suwalki region is the Association of Yotvingian-Prussian History founded by a group of history enthusiasts about two years ago.  The association seeks to promote the history of the Yotvingian people, a Baltic tribe, who inhabited the Suwalki region before Teutonic and Slavic elements drove them away.  President of this organization Anthony Baudzis reminds us “only a return to one’s roots and history, offers us a way for us (Poles and Lithuanians) to find mutual trust and appreciation.”

Fot. The Yotvingians and Old Prussians settlement in Oszkinie/ Osada jaćwiesko-pruska w Oszkiniach.

To preserve the memory of the Yotvingia, the president of this organization, Piotr Lukaszewicz has started an initiative in the city of Oszkinie (Ožkiniai) the recreation of an old encampment consisting of castles, tombs, places of worship and a ritual pool. So far it consists of a Prussian guardhouse and a stone-lined ritual swimming pool guarded by the serpent god Žaltisa.  This is project is not the makeshift work of a few enthusiasts but a truly historical project that involves the work of archaeologists and historians from Lithuania.  In the future this settlement will be open to the public, inviting tourists to learn about a mostly unknown part of the region’s history.

Fot. A foss in the settlement/ Fosa w osadzie.

Our visit to Punsk was unforgettable.  It ended with a chance encounter with a group of people from Kaunas, who invited us to sit with them for a traditional Lithuanian feast.  We toasted in English, Polish and Lithuanian, sang and wished each other peace, mutual respect, and continued prosperity for Poland and her “closest, dearest sister, Lithuania.”

Fot. Fragment of the settlement in Oszkinie/ Fragment osady w Oszkiniach.

Text: Daniel Jezierski

Translation into English: David Liebers

Tak jakoś się złożyło, jak gdyby na przekór wszystkiemu, że losy Litwinów i Polaków na przestrzeni ich dziejów były i są ze sobą na wskroś mocno splecione. Potomków dzielnych Bałtów i Słowian dzieli chociażby zupełnie odrębny, niezrozumiały język, a w przeszłości namieszały także źle rozumiane nacjonalizmy, ale pobyt w Puńsku (po litewsku Punskas), przygranicznym miasteczku na Suwalszczyźnie, gdzie większość mieszkańców stanowi obecnie litewska mniejszość, uświadamia nam, że fizyczna granica między dwoma bratnimi krajami jest w zasadzie niemożliwa do wytyczenia, jeśli w ogóle jest ona jeszcze komukolwiek potrzebna. Dla litewskojęzycznych mieszkańców Suwalszczyzny, tak jak dla wielu Polaków żyjących tuż za miedzą, na sąsiedniej Litwie, granica polityczna dziś zdaje się właściwie być pozbawiona sensu, bo przecież rodziny są po obydwu stronach, a Wilno w sercach jednych i drugich wzbudza podobnie emocje. W Puńsku na nowo zaczynamy rozumieć słowa inwokacji naszego wieszcza, bowiem mickiewiczowska Litwa to złożona z fragmentów mała ojczyzna pozbawiona granic, która w symboliczny sposób skupia w sobie współistnienie i współoddziaływanie dwóch wielkich narodów środkowej Europy.

           O Puńsku trudno powiedzieć, że jest bardziej litewski czy polski, ale na pewno jest miasteczkiem wyjątkowym w tym skrawku państwa polskiego. Samo położenie pośród błękitu jezior i zieleni lasów, nieskażonych cywilizacją człowieka, nadaje mu swoistego uroku, a dodatkowym kolorytem napełnia unikatowa kultura stanowiąca bogactwo jego gościnnych mieszkańców. Na ulicy, w sklepie, w szkole i kościele – wszędzie słychać litewski, bo chociaż jesteśmy ciągle w granicach Polski, w Puńsku mówi się i myśli po litewsku. Mieszkańcy miasteczka i okolic do teatru czy do kina zdecydowanie częściej wybierają się do Kowna lub Wilna niż do Białegostoku, ale ‘’wycieczki po Polsce też są organizowane dla tutejszej młodzieży, bo przecież powinni oni znać swój kraj’’, przyznaje wójt gminy Puńsk, Witold Liszkowski, który swój urząd sprawuje już trzynasty rok i dodaje: ‘’językowo i kulturowo jesteśmy na Litwie, ale politycznie w Polsce (…). Moją ojczyzną jest Polska’’. Mniejszość litewska na Suwalszczyźnie składa się na mozaikę kulturową Podlasia, która od wieków, obok Polaków, Rusinów, Tatarów, Niemców, a dawniej Żydów, buduje jej wielobarwny i żywy krajobraz.

Jak czują się Litwini mieszkający w Polsce? ‘’W 99 procentach jesteśmy zadowoleni’’, odpowiada na pytanie Witold Liszkowski, ‘’jakkolwiek czasami czujemy się trochę jak zakładnicy polityków w Polsce i na Litwie’’ – wójt gminy Puńsk wskazuje na problemy, z którymi mniejszość litewska spotyka się na co dzień. W Puńsku, podobnie jak w kilku innych miejscach na Suwalszczyźnie, od dwóch lat istnieją tablice z nazwami miasteczek i wsi po polsku oraz po litewsku, co wywołuje zazdrość po drugiej stronie granicy wśród mniejszości polskiej i ich działaczy na szczeblu lokalnym oraz państwowym, bowiem Polakom w Republice Litewskiej takiego przywileju nie przyznano. Podobnie jest z pisownią nazwisk z zachowaniem oryginalnej pisowni – Litwini mieszkający na terenie Rzeczypospolitej mogą korzystać z prawa zapisywania swych imion i nazwisk z zachowaniem reguł języka litewskiego, natomiast Polakom z Wileńszczyzny odmawia się oficjalnego używania polskich form nazwisk oraz imion. Nasz polski Adam Mickiewicz to dla Litwinów od zawsze tylko i wyłącznie Adomas Mickevičius.

O tym, że atrakcyjny medialnie spór, wykorzystywany przez niektórych działaczy skrajnych grup po obu stronach granicy dla celów politycznych, którzy w ten sposób chcą sobie pozyskać dodatkowe głosy poparcia, nabiera czasem na sile, przekonali się ostatnio mieszkańcy Puńska i okolic. Zamazanie litewskich nazw miejscowości na tablicach farbą biało-czerwoną i pomazanie pomnika w skansenie w Puńsku jest aktem zwyczajnego wandalizmu i w żadnym wypadku nie odzwierciedla prawdziwego stosunku świadomych Polaków do mniejszości, a tylko wywołuje niepotrzebne niepokoje wśród spokojnych mieszkańców, którzy przecież na Suwalszczyźnie od pokoleń żyją razem. Pojawiają się głosy, przede wszystkim wśród samej mniejszości litewskiej, aby dla zachowania spokoju zrezygnować z dwujęzycznych oznaczeń miejscowości, ale naszym zdaniem byłby to krok do tyłu w budowaniu zjednoczonej Europy bez granic, czyli filaru jej istnienia. Ustępstwami wobec chuligańskich wybryków pseudo nacjonalistycznych grup lub nawet pojedynczych aktów wymierzonych w podstawowe prawa mniejszości dajemy milczące przyzwolenie tego typu karygodnym zachowaniom.

Pomysłem na przeciwdziałanie postawom ksenofobii na Podlasiu ma być kampania społeczna, która będzie promowała przykłady dobrych relacji z mniejszościami w regionie – jej realizację zaplanowano już na jesień tego roku, a inicjatorami projektu jest przedstawiciel Rzecznika Praw Obywatelskich oraz wojewoda podlaski. Takich pozytywnych przykładów współpracy na samej Suwalszczyźnie znajdziemy bardzo wiele, bo tych którzy rozumieją, iż mniejszości narodowe oraz etniczne zamieszkujące region stanowią o jego bogactwie, bo są tu po prostu ‘u siebie’ od czasów zamierzchłych, takich ludzi jest zdecydowanie więcej. Puńsk jako nieoficjalna stolica polskich Litwinów w okresie wiosenno-letnim staje się prawdziwie ‘kulturalną metropolią’ z mnóstwem imprez kulturalnych, festynów oraz pokazów bogatych litewskich tradycji, podczas których niezwykle gościnni i sympatyczni Litwini bardzo serdecznie witają Polaków i każdego, kto chce ich poznać.

Do niezwykle ciekawych i oryginalnych inicjatyw w regionie należy założone przed dwoma laty Stowarzyszenie Jaćwiesko – Pruskie, które stanowi grupa entuzjastów historii stawiająca sobie za cel promowanie wiedzy o Jaćwięgach i Prusach, bo jak przekonuje nas wice przewodniczący organizacji, Antoni Baudzis, ‘bałtyccy pobratymcy Litwinów byli pierwsi na tych terenach’, zanim krzyżacki żywioł rozpoczął ich stopniowe wyniszczenie, a dokończyła je slawizacja i napływ litewskich osadników. ‘Tym, co przetrwało do czasów współczesnych jako spuścizna po tych dzielnych, bałtyckich ludach, są istniejące do dziś nadane przez Prusów i Jaćwięgów nazwy wielu jezior, rzek lub miejscowości na Suwalszczyźnie’, kontynuuje pan Antoni i dodaje z całym przekonaniem, że ‘tylko powrót do korzeni, tylko prawda historyczna nas [tj. Polaków i Litwinów – przyp. aut.] zbliży do siebie’.

By ocalić od zapomnienia pamięć o bohaterskich Jaćwięgach i Prusach, prawdziwy miłośnik ich przeszłości oraz przewodniczący wspomnianego stowarzyszenia, Piotr Łukaszewicz we wsi Oszkinie (lit. Ožkiniai) pod Puńskiem realizuje swą prywatną inicjatywę – Jatawan-prüsan waisi, czyli w wymarłym języku dawnych Prusów ‘osada jaćwiesko-pruska’ to drewniano-kamienny kompleks składający się, m.in. z grodów, kurhanów, miejsca kultu i rytualnego basenu. Gotowe są już gródek-siedlisko pruskie, wartownia i wyłożony kamieniami basen rytualno-kąpielowy, strzeżony co prawda przez boga-węża Žaltisa, ale dostępny dla dzieci i dorosłych. Zadziwia rozmach prowadzonych prac, bowiem w Oszkiniach powstają nie prowizoryczne atrapy czy nieudolne kopie, ale odtwarzane pieczołowicie średniowieczne obiekty, których projekty konsultowane są z archeologami i historykami z Litwy. W przyszłości osada w całości służyć będzie turystom, zapraszając na lekcje najczęściej nieznanej historii oraz oferując rozrywkę i wypoczynek.

Przy okazji wizyty w osadzie mamy nadzwyczajną okazję uczestniczyć w niezapomnianym spotkaniu z grupą folklorystyczną z Kowna, która zaprasza nas do wspólnego biesiadowania przy stole, na którym obowiązkowo znajdują się koldunai, czyli litewskie kołduny. Najpierw są toasty po litewsku, po polsku i po angielsku, potem wspólny śpiew, a potem jeszcze życzenia, aby pokój i wzajemny szacunek zawsze panowały między naszymi krajami, Polską i jej ‘najbliższą, najdroższą siostrą, Litwą’.

About voicesfrompoland

Just a student interested in Polish ethnic minority groups.
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s