In Zelow Krecik teaches about diversity – the Czech minority in Poland/ W Zelowie Krecik uczy o różnorodności – mniejszość czeska w Polsce

First, a bit of a paradox: though representatives of one of the most secularized nations in Europe, the Czechs living in Zelow, Poland, spend much of their time in and around a small Calvinist Church, the cultural and religious center of their lives, much as they have for the past two hundred years.  Also somewhat surprising is that this community of a few hundred Czechs is not in a border time but near Lodz, the center of the Polish textile industry in the heart of Poland, a few hundred kilometers from the Czech border.   Surveys indicate the Czech national minority in Poland is the “favorite minority” among Poles, but the tragic fate that met these Slavic brothers and sisters of the Poles after the Second World War suggests a more complicated history.

This slideshow requires JavaScript.

“The story, like any, must start at the beginning, because the history of the Czech settlement in this region is very interesting,” explained Mrs. Vera Pospiszyl, President of the Association of Czechs, who acted as a guide to the local church and museum.  This community of Czechs fled their homeland in the late 16th century when during the time of the Habsburg Empire, which engaged in religious persecution of many non-Catholics.  This group of Czechs initially found a home in Protestant Prussia, but when it was understood that settlement in this area meant complete Germanization, they began thinking about another move.  In 1802, this “group of free people” purchased a small parcel of land in Zelow, beginning the history of ethnic Czechs in this region.

“Its no coincidence that our little church looks like an Orthodox church,” continues Charles, one of the guides, adding that “in this way, they tried to placate the Czar, who gave permission for the construction, which was completed in 1825.” Mrs. Pospiszyl proudly emphasizes, “Zelow is a perfect example of religious tolerance.” This region has historically not just been home to Czechs and Poles but Germans and Jews, too.  As capital flowed in during the late 19th century, this region became a great center of textile production.

The question of how significant the role of Czech settlers was in the initial development of the textile industry remains unanswered.  Ms. Popiszyl argues that evidence suggests they were at least a part of the story: “Certainly industrious Protestants from the Czech Republic brought with them weaving technologies that were used in the first small factories which sowed the seeds of the development of larger plants.”  Aside from these material factors, “Calvinism binds together a culture of work and culture of faith into one.”

On the eve of the Second World War, this small town of six-thousand people, like many towns in the multinational Second Republic, was a true melting pot: alongside Polish Catholics, lived Czech Calvinists, German Lutherans, Baptists and Jews.  The current situation in Zelow is a reflection of the legacy of the evils of the German occupation, in which the Jews were completely eliminated, and the immediate post-war period in which Germans were removed.

After the Second World War, the Czech minority experienced one of its most difficult periods, as the Communist authorities persecuted all minority groups in order to homogenize the country.  An estimated 90 percent of Czechs in Poland returned to Czechoslovakia.  In Hitler’s ethnically and “genetically” stratified vision of a Utopia, Czech Protestant’s enjoyed some privileges, so long as they obeyed Nazi orders.  This generated some distrust and resentment from Poles in the area, but soon after the War, the situation changed quickly as there was no place for minorities in the People’s Republic of Poland.

“The post-War exodus of Czechs from Zelow was a tragedy; only the remnants remain,” confessed Mrs. Pospiszyl, “although today there is an increasing understanding of the value of the Czech minority in Zelow.”  Mrs. Pospiszyl works on promoting Czech culture locally.  The Evangelical Reformed Church has become the center of these efforts—the attic has become something of a museum that houses documents, pictures and artifacts from Czech culture in Poland through the ages. It is not an easy task for the handful of Czechs who remain in Poland to salvage the long, rich history of their forebears on Polish soil.   Despite this, they have, proving that the preservation of this history, and the power of this group, was not broken by the totalitarianism that sought to destroy it some decades ago.

Czech President Vaclav Havel visited this small town in 1998 on an unofficial visit. “Though we are at the end of the alphabet (Zelow), we still get some distinguished visitors,” explains Charles, in the easy and engaging way he gives anecdotes.  His great sense of humor comes through in most of what he says: “Czechs are ridiculous, but without conflict,” he summarizes. Mrs. Pospiszyl adds, “I was educated in Poland—I am a Polish citizen.  But I have a Czech soul and that is enough for me.”

In Zelów, the Czech language is not only spoken in homes but at the nursery school operated by the local Parish. Children are taught the language through cartoons and other media.  The goal is not to teach them by “force but to encourage them and open them up to the opportunity.”  For a small place, Zelów, is a truly vibrant place.  There are plans for a Czech film festival, a very exciting development, as these events enrich the cultural life in this place. A few years back, a group of Dutch tourists from a Reformed Evangelical church came to visit.  After Sunday services, representatives from two of Europe’s most secular nations, met and spoke in a small Polish town, outside of Church.  This is a truly beautiful place, and most beautiful of all is that the locals assure me that the Poles treat them with respect.

Text: Daniel Jezierski

Translation into English: David Liebers

Pierwszy paradoks, bo przedstawicieli jednego z najbardziej zlaicyzowanych narodów europejskich, Czechów mieszkających w Zelowie od początku dziewiętnastego stulecia, spotykam w niewielkim kościele wyznawców kalwinizmu, wokół którego koncentruje się życie religijne i kulturalne tej liczącej kilkaset osób społeczności. Kolejnym zaskoczeniem może być fakt, że Zelów to nie jest przygraniczna miejscowość na peryferiach państwa, lecz położony pod Łodzią, w samym centrum Polski, ośrodek przemysłu włókienniczego, oddalony od granicy z Republiką Czeską o kilkaset kilometrów. Dzisiaj, według jednego z sondaży przeprowadzonego wśród Polaków, Czesi należą do najbardziej ulubionej mniejszości narodowej mieszkającej na terenie ich państwa, jakkolwiek tragiczny los, który spotkał naszych słowiańskich braci w Zelowie po drugiej wojnie światowej pokazuje, że wśród lokalnych społeczności wzajemne relacje nie zawsze były tak sielankowe.

Ale ,,trzeba zacząć od początku, bo historia czeskiego osadnictwa w regionie jest niezwykle interesująca’’, przekonuje pani Wiera Pospiszył, przewodnicząca Stowarzyszenia Czechów z Zelowa, która razem z panem Karolem oprowadza mnie po tutejszym kościele i ulokowanym przy nim niewielkim muzeum. Dzieje tutejszego osadnictwa bardzo wiele nam dziś mówią o panujących dwustronnych stosunkach blisko spokrewnionych narodów. Bracia czescy ze względu na swe przekonania religijne musieli uchodzić z ojczyzny rządzonej przez nietolerancyjnych, katolickich Habsburgów już od końca 16. stulecia. Początkowo schronienie znajdowali w protestanckich Prusach, ale w momencie, gdy takie osadnictwo oznaczało całkowitą germanizację, rodacy Jana Husa swoją uwagę skierowali w stronę Dolnego Śląska i dalej na północny wschód, gdzie akcje wynaradawiania nie były wtedy silne. I  w ten oto sposób, w 1802 r. niewielki majątek Zelów zakupili bracia czescy jako ,,grupa wolnych ludzi’’, co podkreśla pan Karol i tak dali początek pierwszego rozdziału w historii miasteczka.

,,To nie przypadek, że nasz kościół wyglądem przypomina nieco cerkiew’’, kontynuuje swą opowieść pan Karol i dodaje, iż ,,w ten sposób chciano przypodobać się carowi, który wydał zgodę na jego budowę ukończoną w 1825 r.’’ Istnieją dokumenty potwierdzające, że przy wmurowaniu kamienia węgielnego pod budowę świątyni uczestniczył również hierarcha kościoła katolickiego oraz luterańskiego. A o tym, że ekumenizm nie jest wynalazkiem naszych czasów, poświadczają także księgi z okolicznej parafii katolickiej w Buczku, w której sakramentu chrztu czy małżeństw udzielano tak samo wyznawcom kalwinizmu na początku 19. wieku, do czasu gdy Czesi weszli w posiadanie własnej świątyni protestanckiej. ,,Bo Zelów to doskonały przykład tolerancji religijnej’’, co z dumą kilkakrotnie podkreśla pani Wiera. Pośród miejscowych od razu pojawili się Polacy, z czasem napłynęli też Żydzi i Niemcy. Ci ostatni ściągnęli do miasteczka kapitał i tak powstały jedne z pierwszych zakładów włókienniczych w regionie łódzkim na przełomie lat 70. i 80. dziewiętnastego stulecia, dając początek nowemu rozdziałowi w życiu jego mieszkańców.

Na pytanie o to, jak znaczący był wpływ czeskich osadników na początkowy rozwój jednego z największych regionów przemysłu włókienniczego na świecie przełomu 19. i 20. stulecia, do dziś nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć historycy. ,,Z pewnością pracowici protestanci z Czech przynieśli ze sobą na te polskie ziemie technologie tkactwa, które były wykorzystywane w pierwszych manufakturach i stały się asumptem dla rozwoju wielkich zakładów w okolicy’’, przekonuje pani Pospiszył i na dowód pokazuje starannie przechowywane eksponaty w przykościelnym muzeum pochodzące z warsztatów pracy lokalnych tkaczy. ,,Tym, co wyróżnia kalwinów jest kult pracy i kult wiary’’, kontynuuje moja przewodniczka i zabiera mnie w podróż historyczną do czasów Jana Amosa Komeńskiego, oto bowiem na tyłach kościoła urządzono salę lekcyjną z okresu 17. stulecia, wtedy bowiem żył i tworzył ten wybitny myśliciel pochodzenia czeskiego, toteż ,,często nasz ksiądz przeprowadza tu lekcje historii dla młodzieży’’, informuje pani Wiera i pokazuje zgromadzone w salce przedmioty.

W przededniu wybuchu ostatniej wojny światowej, 6-tysięczne miasteczko było, tak jak cała wielonarodowa II Rzeczpospolita, prawdziwym tyglem kultur i religii, gdzie obok dominujących kalwinów mieszkali polscy katolicy, luterańscy Niemcy, baptyści oraz wyznawcy religii mojżeszowej. Przez pryzmat niewielkiego Zelowa dostrzegamy całe zło lat okupacji i niczym w zwierciadle odbija się tutaj wybuch bezgranicznej nienawiści, który ogarnął cały kontynent. Całkowitej likwidacji uległa wtedy lokalna ludność żydowska, a po wojnie do wyjazdu zmuszono społeczność niemiecką.

Po 1945 roku rozpoczął się również najtragiczniejszy okres w historii mniejszości czeskiej z Zelowa – szykanowani i często prześladowani przez lokalną, komunistyczną władzę, w pośpiechu opuszczali domy   i ziemię, w której posiadaniu byli od pokoleń – szacuje się, że do Czechosłowacji wyjechało około 90 procent spośród tutejszej ludności pochodzenia czeskiego. W utopijnym imperium Hitlera, gdzie ludzi podzielono na kategorie według narodowości, co nieuchronnie musiało prowadzić do lokalnych konfliktów na tle narodowościowym, protestanccy Czesi cieszyli się pewnymi względami, co budziło nieufność miejscowej ludności, ale reżim w zamian oczekiwał od nich całkowitego posłuszeństwa i często stosował wobec nich środki przymusu. Tuż po wojnie, w krajach odbudowywanych na wzór i podobieństwo imperium Stalina, takich jak Polska Ludowa, nie było miejsca dla mniejszości narodowych. Uchodzący z Zelowa kalwini zostali rozproszeni po całej Czechosłowacji, wielu do końca życia nie pogodziło się z losem.

,,Exodus powojenny Czechów z Zelowa był tragedią; tutaj pozostały resztki (…)’’, wyznaje pani Wiera, po czym z optymizmem dodaje: ,,jakkolwiek współcześnie zdecydowanie więcej jest ludzi mądrych, którzy rozumieją, że bogactwo jest w różnorodności (…), że Zelów zaistniał dzięki mniejszości czeskiej’’. Pani Wiera Pospiszył aktywnie działa na rzecz popularyzacji czeskiej kultury na gruncie lokalnym, której centrum stał się tutejszy kościół ewangelicko-reformowany – na poddaszu świątyni wyrasta Ośrodek Dokumentacji Dziejów Braci Czeskich, a oprócz wspomnianej sali lekcyjnej z czasów Komeńskiego, znajdziemy tu ciekawy zespół kartuszy trumiennych czy należącą do stałej ekspozycji, wystawę V nouze o spaseni – Historia Husytyzmu i Braci Czeskich od zarania, Życie codzienne w Zelowie do 1939 r. w fotografii oraz Wczoraj, dziś i … – 200 lat w Zelowie Parafii ewangelicko-reformowanej zawierające interesujące dokumenty oraz cenne fotografie. Garstka Czechów, która pozostała w miasteczku ma niełatwe zadanie ocalić od zapomnienia swą tożsamość, by w ten sposób udowodnić, że jest ona o wiele silniejsza niż okrutne totalitaryzmy, które nie mogły jej zniszczyć.

Niewielkie miasteczko odwiedził z nieoficjalną wizytą w 1998 roku sam prezydent Republiki Czeskiej, Vaclav Havel, ,,bo chociaż jest na końcu alfabetu, to odwiedzają go znamienici’’, śmieje się pan Karol i opowiada liczne anegdoty z historii miasteczka, zawsze z poczuciem humoru, bo ,,Czesi są śmieszni i bezkonfliktowi’’, kwituje. Pani Wiera dodaje również z uśmiechem: ,,w Polsce zdobyłam wykształcenie – jestem obywatelką Polski, ale duszę mam czeską i to mi wystarczy’’.

Języka czeskiego można dziś uczyć się w Zelowie w zasadzie tylko w domu, ale w przedszkolu działającym przy miejscowej parafii, pani Pospiszył wpadła na pomysł uczenia najmłodszych podstawowych słówek i wyrażeń w swym języku podczas wyświetlania czeskich kreskówek, bo jak podkreśla ,,chcemy uczyć dzieci różnorodności – nie na siłę, ale zachęcając je.’’ W planach jest jeszcze festiwal filmów czeskich, którego realizacji już nie możemy się doczekać, bo wszelkie inicjatywy przybliżające dziedzictwo kultury innych narodów wzbogacają nas samych. Kilka lat temu do miasteczka ściągnęli Holendrzy, również wyznania ewangelicko-reformowanego – po mszy w kościele w centralnej Polsce przedstawiciele skądinąd dwóch jednych z najbardziej laickich narodów europejskich, spotykają się razem, rozmawiają, celebrują wolny od pracy dzień, bo praca to niezwykle ważny element w życiu każdego kalwina, o czym zapewniają mnie miejscowi Polacy, którzy zawsze z szacunkiem mówią o swych protestanckich sąsiadach.

About voicesfrompoland

Just a student interested in Polish ethnic minority groups.
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s