Wrosław, Hollow Hills and Sputnik under Poland, or Russian-speaking minority in the country on the Vistula and Odra Rivers/ Wrosław, Puste Wzgórza i Sputnik nad Polską, czyli mniejszość rosyjskojęzyczna w kraju nad Wisłą i Odrą

          People from Poland who don’t like Russia, often don’t like Russia because they don’t know much about Russia—but they don’t want to get to know Russia, because they don’t like Russia. Such is the circle of distrust. And so it has been from the beginning: from the partitions that took Polish freedom, waves of russification and forced labor camps in Siberia, the odious mass murders, Stalinism and its ruthless consequences, imperialism, work camps, collective farms, Katyn, Kharkiv, Miednoje, and Smoleńsk.  The litany of negative associations with the great power to the East stretches interminably because of the long history of mutual distrust, injustice, killing and both Ruso- and Polonophobia.  But in many respects, Polish attitudes towards Russia are schizophrenic, according to Krystyna Zawadzka, as “in addition to the image of Russia as a totalitarian oppressor, there is a great respect for Russian culture—its literature, music and art.”  Even this much that we know about Russia is more than Russians know about Poles, explains Zawadzka, who is herself Russian, “as from the perspective of Russia, a large country spanning Europe and Asia, Poland is more a country in transit, not an equal partner.”  Though Poland’s size is not likely to change any time soon, the Russian minority on the Vistual and Oder rivers, helps to sustain the important dialog between Poles and Russians.

          “ ‘Wroslaw’ is a three-year-old project run by two Poles and me, a Russian lady, based in Wroclaw,” explains Zawadzka, who came to Poland 12 years ago from Siberia to study. “The term ‘Siberia’ automatically conjures images of deportations and work camps for most Poles, but of course, my Siberia is something completely different.”  Zawadzka admits that the sometimes-limited perception of the former USSR as a single monolith still pervades Polish thought.  She argues “during the 1990s there was functional informational isolation, in which the media did not even try to portray the East in objective terms, and this helped pass on negative stereotypes and feelings about Russians that persist.”  Wroslaw helps promote Russian culture and language, from a modern, rather than historical perspective.   It organizes reading groups and film screenings, bringing together young people from a variety of backgrounds.

The Russian minority in Poland is relatively small, rather poorly integrated, and concentrated in Warsaw—but new waves of Russian immigrants who come to Poland for business and education, and make it their permanent home, renew hope for mutual understanding. Unfortunately, projects like ‘Wroslaw’ generally lack support from the Polish side, which up to this point has provided only perfunctory official declarations.  The hesitance to become involved in these kinds of projects, Zawadzka says, stems from longstanding distrust and stereotypes about the “Wild East.”  But increasing contact can mollify these suspicions. Zawadzka recalls her participation in bringing Polish musicians to the Hollow Hill Festival, the Russian version of Woodstock. The Poles initially harbored reservations, especially as they passed through Smolensk shortly after the tragedy, but found the Russians extraordinarily hospitable people once they came into contact with them.  Although a similar trip did not happen this year due to a “lack of enthusiasm,” Zawadzka is hopeful that these kinds of grassroots projects will continue to foster mutual understanding and respect.

Fot. Impressions from the ‘Hollow Hills’ music festival (thanks to Mrs Krystyna Zawdzka)./ Migawki z festiwalu Puste Wzgórza (ze zbiorów pani Krystyny Zawadzkiej).

          ‘Wroslaw’, ‘Hollow Hills’, and other initiatives promoting Russian-Polish relations may be niche projects, but are nonetheless worthwhile, original and unique, as they reveal aspects of Russian cultural life outside of the usual, stereotypical thinking common among Poles. They show that Russian music is not only represented by the traditional Balalaika, Wysocki and Okudzhava, but also 80s rock bands.  Zawadzka is skeptical of many events such as the Polish-Russian ‘Sputnik under Poland’ film festival because it reproduces and perpetuates many of the images and associations previously connected with the East, and fails to push the discourse to the present and future.  Events like these lack objectivity, and fail to provide a fresh perspective.  “Wroclaw has become a creative center in Poland… I love this city and its atmosphere, in part due to the continuous movement of its inhabitants, so that it does not belong to any one group, but to all,” confesses Zawadzka, who went on to articulate her dream of creating an artists’ commune in Poland not just for Russians, but for anyone, since in art “there is no place for the concept of nationality, it is beyond divisions.”

Text: Daniel Jezierski

Translation into English: David Liebers

Polacy nie lubią Rosji, bo jej nie znają, a nie chcą jej poznać, bo jej nie lubią. Od początku: za rozbiory, które zabrały im wolność, za rusyfikację i katorgi na Sybirze, morderczy komunizm, bezwzględny stalinizm, chory imperializm, i dalej: za łagry i kołchozy, Katyń, Charków, Miednoje oraz Smoleńsk. Lista negatywnych skojarzeń z mocarstwem ze Wschodu jest długa, bo i długa jest historia mordów, krzywd, wzajemnej nieufności, ruso- i polonofobii, które zbyt wielu ludzi podsycało. Jakkolwiek, pod pewnym względem stosunek Polaków do słowiańskiej potęgi można nazwać ,,schizofrenicznym’’, bo jak zauważa moja rozmówczyni, pani Krystyna Zawadzka: ,,w narodzie polskim, obok silnie ukształtowanego postrzegania Rosji jako państwa totalitarnego, istnieje równocześnie ogromny szacunek dla jej wielkiej kultury; do 19-wiecznych klasyków rosyjskich – czołówki światowej literatury, wybitnych muzyków, twórców oraz artystów’’. I tyle o Rosji wiemy, a to i tak więcej niż jej obywatele chcą wiedzieć o nas, bo jak dodaje moja rozmówczyni, która sama jest Rosjanką: ,,z perspektywy wielkiego państwa położonego w Eurazji, Polska jest widziana jedynie jako kraj tranzytowy, wcale niekoniecznie postrzegany jako równorzędny partner do dialogu’’. Cóż, na wielkość terytorium niewiele poradzimy, ale być może aktywna działalność mniejszości rosyjskiej nad Wisłą i Odrą przyczyni się do popularyzacji dialogu polsko-rosyjskiego i poznania siebie nawzajem, po prostu od tego zacznijmy.

‘’Wrosław jest projektem autorskim, prowadzonym od trzech lat przez trzy osoby z Wrocławia (…); dwóch Polaków i mnie, Rosjankę’’ – pani Krystyna Zawadzka od dwunastu lat mieszka w Polsce, gdzie przyjechała na studia z dalekiej i zimnej Syberii… – ,,i do tego jeszcze miejsca zsyłki Polaków – to automatyczne skojarzenia, z którymi zawsze się tutaj spotykam, a w rzeczywistości jest inaczej’’, stwierdza krótko moja rozmówczyni. Czasem bywa drażniące, to ograniczone postrzeganie byłego Związku Radzieckiego jako jednej bryły, bliżej nieokreślonej całości i jak przyznaje pani Krystyna rzadko kto w Polsce zaskoczył ją świeżym, obiektywnym spojrzeniem na Rosję; ,,Polska jest wciąż hermetyczna’’, stwierdza Rosjanka i dodaje: ,,w latach 90. nastąpił tutaj absolutny zanik rzetelnych informacji na temat nowości zza wschodniej granicy, co spowodowało swego rodzaju izolację informacyjną, (…) szczególnie młodzi ludzie to odczuwają, którym rodzice przekazywali w większości negatywne stereotypy o Rosjanach (…)’’. Alternatywą dla młodych, którzy chcą tutaj myśleć samodzielnie miał być właśnie Wrosław, niezwykle interesujący projekt, który postawił sobie za cel promowanie szeroko pojętej kultury kręgu rosyjskojęzycznego, skupiając się na awangardzie. To taki wstęp do dialogu ponad granicami narodów i państw, a organizowane spotkania z rosyjską literaturą współczesną czy kinematografią ze wschodu są jego integralną częścią.

Stosunkowo niewielka mniejszość rosyjskojęzyczna w Polsce, raczej słabo zintegrowana, skupiająca się w Warszawie i innych większych miastach, to przede wszystkim ludzie poprzednich generacji, dlatego szansą na jej aktywizację mogliby stać się młodzi, przyjeżdżający tu ze wschodu na studia czy w celach zarobkowych, a którzy decydują się osiąść w Rzeczypospolitej na stałe. Dla takich niezależnych inicjatyw jak Wrosław wciąż brakuje wsparcia ze strony polskiej, które ogranicza się jedynie do oficjalnych deklaracji. To ciągle wynika z nieuzasadnionych obaw i stereotypów o ,,dzikim wschodzie’’; moja rozmówczyni wspomina o współorganizowanych przez nią wyjazdach do Rosji na festiwal Puste Wzgórza – rosyjski odpowiednik Woodstocku: ,,nie zapomnę niespokojnych reakcji polskich muzyków tuż przed przekroczeniem granicy Federacji Rosyjskiej i przejazdu przez Smoleńsk po tragedii (…), a potem tej atmosfery rozluźnienia w grupie po pierwszym kontakcie z przyjaznymi i niezwykle gościnnymi Rosjanami, którzy okazywali się zwykłymi ludźmi (…)’’. Udział polskich artystów w Pustych Wzgórzach wspomógł Dom Kultury Polskiej, Dolnośląski Urząd Marszałkowski oraz Urząd Miasta Wrocław, jakkolwiek w tym roku ponowny wyjazd ekipy nie doszedł do skutku: ,,brakuje entuzjazmu, zaangażowania’’, kwituje pani Krystyna i kontynuuje: ,,trudno przebić się ponad polityczne relacje polsko-rosyjskie, jakkolwiek inicjatywa musi być oddolna i nie powinno być w niej miejsca na ciągłe podkreślanie wątków narodowych, (…) wtedy ma ona szanse na powodzenie’’.

Wrosław, Puste Wzgórze czy promowanie rosyjskiej awangardy w Polsce to inicjatywy wprawdzie niszowe, ale warte poznania, bardzo oryginalne i wyjątkowe, bo pani Zawadzka poprzez swoją działalność przede wszystkim pokazuje Polakom inne, nieznane oblicze wschodu; obnaża naszą ograniczoną wiedzę o Rosjanach, nacechowaną myśleniem stereotypowym. Rosyjska muzyka to nie tylko bałałajka, Wysocki czy Okudżawa, ale też zespoły muzyki rockowej przeżywające okres swojej świetności w latach 80. albo festiwale, na których się prezentowały. Rosjanka mieszkająca w Polsce dosyć krytycznie podchodzi do organizowanych nad Wisłą i Odrą przez władze oficjalnych wystaw i imprez, takich jak festiwal filmów rosyjskich Sputnik nad Polską, bo często utrwalają one obrazy i powielają utarte skojarzenia związane ze wschodem – brakuje w nich obiektywizmu, nowoczesnego podejścia do tematu, świeżego spojrzenia. ,,Wrocław posiada ku temu świetną przestrzeń dla twórczości niszowej (…), kocham to miasto i jego atmosferę, wytworzoną przez ciągłe wyprowadzki jej mieszkańców, przez co nabrało ono samodzielności i nie musi do nikogo należeć, a każda opinia o nim jest prawdziwa’’, wyznaje pani Zawadzka, która zdradza marzenie o stworzeniu gdzieś w polskich górach przystani, swego rodzaju azylu dla artystów awangardowych, nie tylko Rosjan, bo jak podkreśla moja rozmówczyni: ,,w awangardzie nie ma miejsca na pojęcie narodowości, ona jest ponad podziałami’’.

About voicesfrompoland

Just a student interested in Polish ethnic minority groups.
This entry was posted in Uncategorized. Bookmark the permalink.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s